Sylvaticum w końcu leśne.
Pokrótce:
udało mi się uzyskać dumnie brzmiące "mgr inż." przed nazwiskiem.
Ponad to, powróciłam z prowincjonalnego Krakowa do mojego zadu...eee... światłego miasteczka na rubieżach Śląska, oraz załapałam się na roczny staż w jednym z lokalnych nadleśnictw.
Tak przebiega chwilowo schemat mojej kariery zawodowej.
Prywatnie zaś (że tak powiem) po 5 letnim związku z moim osobistym osiełkiem i półrocznym z nim mieszkaniu, zmuszona zostałam do powrotu na łono rodziny i chwilowo On tam, ja tu.
Ponoć ma się to zmienić od 1 stycznia, uwierzę jak zobaczę.
Tak się mają fakty, takie "tytułem wstępu".
Część dalsza odarta będzie z wszelkiej spójności i innych niepotrzebnych bzdur, panować będą zaś chaos, burdel i zawierucha, gdyż zamierzam pisać o stanie mego ducha oraz swych odczuciach, które nijak mają się do rzeczywistości.
Za mną Czytelniku...
sylvaticum 2006-11-13 19:42:38
skomentuj (0)